Friday, December 06, 2013

40. Mikołajkowe śniadanie ♡

Pogoda zrobiła nam naprawdę miłą, mikołajkową niespodziankę- widok śniegu za oknem sprawił, że przez cały dzień dobry humor nie opuszcza mnie nawet na chwilę. A może jest to zasługa czekoladowego, mikołajkowego śniadania, na które czekałam już z niecierpliwością? :) Zgodnie z umową było mocno czekoladowe, mocno pyszne i mocno mikołajkowe. W dodatku zjadłam je w cudnej, świątecznej miseczce, którą jeszcze w listopadzie kupiłam w Rossmanie i specjalnie trzymałam w szafce na tą okazję. Już nie mogłam się doczekać!

 

Mikołajkowa manna




  • 2 łyżki kaszy manny
  • 100 ml mleka+100 ml wody
  • łyżeczka budyniu czekoladowego
  • łyżeczka ciemnego kakao
  • łyżeczka milki philadelhia
  • łyżka syropu barmańskiego rum z czekoladą 
  • łyżeczka płatków migdałowych
  • ozdoby z opłatka 
  • łyżeczka sera ricotty

Mleko z wodą podgrzewamy, dodajemy mannę i gotujemy. Gdy zgęstnieje dodajemy rozrobione w odrobinie wody kakao, budyń oraz syrop i mieszamy. Pół kaszy przelewamy do miseczki, nakładamy łyżeczkę philadelphi, wlewamy resztę masy. Posypujemy  ricottą, płatkami migdałowymi i ozdobami.

Ultraczekoladowo, ultrapysznie i ultrapięknie. Ricotta miała imitować śnieg, płatki migdałowe kojarzą mi się ze świętami... A jak zobaczyłam w TESCO opłatek w kształcie choinek i czapek Mikołaja to odpłynęłam. Musiałam je mieć!
Były na dzisiaj jak znalazł :)






Dziś w ogóle jest świetnie. Miałam tylko dwie lekcje, z czego jedna była tzw. ,, luźną'' i przez całą godzinę tylko rozmawialiśmy na wszystkie nie związane z matematyką tematy. Potem poszliśmy z klasą do kina na ,, Vincent chce nad morze''. Jako, że tego filmu nie grają na dużych ekranach, obejrzeliśmy go w niedużym kinie niedaleko szkoły, w sali studyjnej. Mi osobiście film bardzo się podobał, motyw ucieczki z kliniki psychiatrycznej był genialny ;) Potem rozdaliśmy sobie prezenty; ja dostałam książkę Okrasy i Pascala, tą reklamowaną obecnie w telewizji. Jestem absolutnie zachwycona i już znalazłam kilka przepisów, których koniecznie muszę spróbować w swojej kuchni. Dzięki, Maciek! (:
W domu byłam przed 12, więc spokojnie mogłam się zająć czym tylko chciałam. I padło na ciasto, Babcia poprosiła mnie o upieczenie jabłecznika. Jabłecznik to było pierwsze ciasto, jakie upiekłam i od tamtej pory piekłam je wiele razy, ale ostatnio jakoś zabrakło go w moim domu... Więc nadszedł czas na miłe przypomnienie cudownego smaku.


PS: Moje awokado chyba dojrzało... Jutro rano z pewnością będzie idealne. Jeszcze nigdy go nie jadłam, może jakieś propozycje? Chcę, żeby ten pierwszy raz był wyjątkowy :)

Akcja mikołajkowa

7 comments:

  1. Fajny prezent dostałaś :)
    Pyszna propozycja na mannę ! Tylko jak dla mnie to z 5 łyżek a nie 2 ... robisz malutkie porcje .

    ReplyDelete
  2. Jakie ładne ozdoby :) Pychotka!

    ReplyDelete
  3. tymi ozdobami wygrałaś dziś w kategorii ,,świąteczność" :D

    ReplyDelete
  4. Krem czekoladowy z awokado - jest genialny! ;)
    Ależ u Ciebie świątecznie - przepiękne ozdóbki :]

    ReplyDelete
  5. Śliczna miseczka :* Ja zawsze blenduję awokado z cytryną i odrobiną miodu, doprawiam do smaku i mam taką pastę do chleba :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. W rezultacie tez zrobilam z adwokado paste, ale ja z sokiem z cytryny i zabkiem czosnku ;)

      Delete